Powered By Blogger

niedziela, 14 września 2014

Oj jak dawno mnie tu nie było tyle się pozmieniało w moim życiu . Jest to mój pierwszy blog który założyłam w internecie jego założenie to początek mojej bytności w sieci a latka lecą oj lecą . Nie wiem czy tu będę pisać ale może zobaczę na razie to odwiedzam wszystkie swoje zapomniane strony . Ale może będę pisać mam drugi swój blog na którym regularnie pisze ale nic nie jest pewne czy tu nie wrócę zobaczę czy da się tu coś pozmieniać i może zacznę pisać bo jak zauważyłam ten typ blogów ma większe czytanie niż inne blogi to na razie tyle . Przejrzę inne blogi które założyłam  i zobaczę gdzie co piszę .
Wszystkim Życzę 

środa, 28 grudnia 2011

Nowy Rok 2012

Życzę Wszystkim Blogowiczom Szczęśliwego
Nowego 2012 Roku.
Aby Ten Nowy Rok Był Lepszy i Szczęśliwszy i 
Żeby wszyscy Na Całym Świecie Żyli Zgodnie Bez Wojen Agresji.
Miejmy nadzieję że Nowy 2012 rok przyniesie nam wszystkim to na co czekamy to o czym marzymy i to czego oczekujemy od losu. 

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Mój 13 Grudnia 1981 rok.

13 Grudnia 1981 rok.
Pamiętają wszyscy Polacy, którzy przeżyli dzień będą to pamiętać do końca życia. To był dla większości Polaków dnień pełen niepewności i obaw.
A Mój 13 Grudnia 1981 Rok.
Stan Wojenny. Byłam w domu z dzieckiem 1rok i 3 miesiące. Dziecko spało w łóżeczku ja oglądałam film w TV kino nocne. Nagle film przerwano i niespodziewanie skończył się program w TV. Wyłączyłam telewizor i nagle usłyszałam za oknem dziwne dźwięki. Mieszkałam przy ruchliwej ulicy, dźwięk był jakiś dziwny. Podeszłam do okna, to co zobaczyłam. Za oknem na torach tramwajowych stał czołg a jego lufa była skierowana w stronę mojego bloku. Ponieważ było to 2 piętro w starym budownictwie, zobaczyłam lufę skierowaną pod mój balkon. Na czołgu siedział żołnierz w wieżyczce i patrzył przez lornetkę w nasz blok. Stałam dobrą chwilę sparaliżowana strachem. Dopiero płacz dziecka wyrwał mnie z odrętwienia. Podeszłam do łóżeczka i wzięłam dziecko na ręce. Przytuliłam dziecko. Wiedziałam od dawna strajki w pracy ciągła niepewność co będzie, ale że Stan Wojenny tego się nie spodziewałam. Była niedziela słońce świeciło mróz śnieg na ulicach. A za oknem na ulicy czołgi i żołnierze marzli przy koksownikach cały dzień na mrozie. Całą niedzielę przesiedziałam w domu. Telewizja nie działała poza krótkimi wiadomościami za każdym razem jakiś spiker w mundurze wojskowym, powtarzał komunikat Stan Wojenny ogłoszony dla bezpieczeństwa kraju. W RADIO to samo poważna muzyka i komunikaty takie same jak w TV. Telefony głuche nigdzie się nie można było dodzwonić. Mimo że za oknem po ulicach spacerowali ludzie, tego dnia nie wyszłam z domu. Mnie odeszła ochota na spacer. Bałam się o dziecko niepewne jutro, jak potoczą się losy naszego kraju. Jak będziemy żyć miałam maleńkie dziecko. I ogarniał mnie strach o dziecko, to jak będziemy teraz żyli. Przesiedziałam cały dzień w domu. Trochę sobie popłakałam. Tak minął mnie pierwszy dzień stanu wojennego.

poniedziałek, 28 listopada 2011

                                   Witam Ponownie
Dziś siedzę u córki i pilnuje wnuczek ,to znaczy obie smacznie pochrapują po obiedzie .
A Ja mam trochę czasu popisać ,więc zajrzałam na mojego bloga i postanowiła popukać w klawiaturę .
Dwie wnuczki śpią najstarsza jeszcze w szkole .Mam nadzieję że córka zrobi zakupy bo ja bym już chciała iści do domu.Moja córka ja ją rozumiem jak ma okazję urwać się z domu sama bez dzieci nawet do sklepu to 
po prostu odpoczywa te małe szkraby są naprawdę osóbkami które potrzebują naprawdę dużo zainteresowania 
to są czpioty które tak rozrabiają że przydały by się oczy naokoło głowy ,a najlepiej czujki żeby widzieć co obydwie robią w tym samym czasie .Obie chodzą więc rozrabiają a utrzymać ich w jednym miejscu w pokoju to raczej rzecz nie wykonalna..Więc rozrabiają. . Ale są naprawdę kochane wystarczy że parę dni nie widzę tych trzech maleństw od razu za nimi tęsknię .



środa, 17 listopada 2010

Moja przygoda w sklepie REAL,-

Moja przygoda w sklepie REAL,-


W dniu 17 Listopada 2010 r. poszłam z mężem po zakupy do sklepu REAL w Warszawie na ul.Połczyńska. Poszliśmy po zakup Wkrętarki Akumulatorowej 4,8 V NJADS40 ponieważ to było potrzebne mężowi .Poszliśmy tam prosto po 12 godzinach pracy byliśmy oboje zmęczeni .Ja czekałam na holu mąż poszedł na sklep .Zrobił zakupy i powiedział do mnie że dobrze że nie poszłam na sklep bo jest strasznie śliska posadzka .Ponieważ kupił Wkrętak akumulatorowy poszliśmy do informacji aby się dowiedzieć co z gwarancja na ten sprzęt .w informacji dowiedzieliśmy się że karta gwarancyjna jest paragon zakupu .Wówczas mąż powiedział o bardzo śliskiej posadce w sklepie ,wówczas pani z informacji podała mężowi zeszyt żeby o tym napisał .

Ten fakt wpisywania przez męża skargi na śliska posadzkę zauważył jeden z ochrony co mu się najwyraźniej to nie spodobało .Jak odchodziliśmy od informacji usłyszeliśmy od tego osobnika z ochrony stek wyzwisk skierowanych pod naszym adresem .I tu cytuje dosłownie to co ja usłyszałam '' Ty skurwielu stary pijusie i ćpunie zaraz ci dopierdolę za takie wpisy do zeszytu .Dosłownie mnie zatkało i odezwałam się aby uważał co mówi no i w tym momencie ja usłyszałam podobną wiązankę” Ty stara kurwo popierdolona pijaczko ćpunko wypierdalać stąd bo wam zaraz obydwojgu dopierdolę .” .No tego było już za wiele .Wróciliśmy się do Informacji i postanowiliśmy wezwać policję .Wówczas podszedł do nas drugi z ochrony i do nas żebyśmy stąd spadali bo już sklep zamykają a my jesteśmy na terenie prywatnym .Mąż powiedział że ni wyjdziemy puki nie przyjedzie policja .Przyszła jakaś kobieta nie wiele myśląc powiedziała ze ona nas przeprasza za ochronę ale ona już skończyła pracę i śpieszy się do domu i możemy sobie czekać na policje na zewnątrz bo ona już sklep zamyka .i zaczęła opuszczać kratę dosłownie nad naszymi głowami dziwnie głupio się uśmiechając . Ochrona jak i ta kobieta nie mieli żadnych Identyfikatorów ,oprócz napisu OCHRONA. Wyszliśmy na zewnątrz budynku. Podjechała wezwana przez nas POLICJA .

Opowiedzieliśmy z mężem co nas spotkało w sklepie REAL,- .policja nas wylegitymowała i powiedziała że sobie z tymi panami porozmawia.


Ja doskonale wiem że nie jestem młoda bo mam 54 lata mąż ma 60 lat .ale nie jesteśmy pijakami ani ćpunami ..ponadto ja jestem inwalidka II gr. mam chore nogi jak idę to się po prostu bujam niestety mam nogę w szynie ortopedycznej i tak chodzę od 50 lat. A ta przygoda w sklepie REAL,-

na długo zniechęci nas na odwiedzanie tego sklepu .


CZY DYREKCJA sklepu R E A L ,- wie kogo zatrudnia.

niedziela, 7 listopada 2010

Wiele wiele zmian

Oj jak dawno mnie Tu nie było

Zaglądam ty tak rzadko wiele się u mnie od tamtej pory zmieniło .powiększyła mnie się rodzinka moja córka ma już 3 córki Nadie , Majkę , Wiktorie .

mam piękne 3 wnuczki jestem szczęśliwą babcią .
W niedługim czasie pokażę zdjęcia moich kochanych wnuczek .

Na razie zapraszam na moje blogi ;



poniedziałek, 30 marca 2009

Dłuzej nie mogę milczeć

Zacznę od początku od lat interesuje się ptakami .Parę lat temu zapisałam się do klubu Ornitologicznego że ja to taki duch niespokojny zawsze lubię się w coś wpakować,więc bardzo szybko znalazł się w zarządzie .Do pomocy zatrudniłam swego męża zostałam gospodarzem związku .Pracy było sporo był niezły bałagan .Wysprzątanie zajęło mnie trochę czasu doprowadziliśmy z mężem do super porządku w klubie wszystko miało swoje miejsce wszystko było skata-logowane narobiliśmy się z mężem jak głupie woły .Nie powiem dyrekcja doceniła moje starania na walnym odznaczono mnie dyplomem za prace społeczne na rzecz klubu.Wybrano nowy zarząd w między czasie do klubu przyszła nowa osoba .Od razu pochwaliła się swoją ilością ptaków nie powiem na początku była miła i uprzejma nawet nieźle się dogadywałyśmy ale potem był wyjazd na wystawę ptaków do Czech .Wycieczkę organizował klub .Ja zostałam zaproszona na wycieczkę w ramach ciężkiej pracy na rzecz klubu koledzy i koleżanki zrobić zrzutkę na mój bilet abym mogła pojechać .Ja się zgodziłam i tu zaczęły się pierwsze moje kłopoty z klubem a właściwie z obecną panią prezes .Ponieważ jestem inwalidką mam kłopoty z poruszaniem się i obiecano mnie ze jak pojadę będę miała osobny pokój z łazienka i ubikacja ,mało tego obecna pani prezes obiecała mnie ze wymieni mnie pieniądze i ja się na to zgodziłam pierwsze oszustwo którego się dopuściła to oszukała mnie na wymianie pieniędzy .Drugie oszustwo tej pani polegało na tym iż nie było dla mnie osobnego pokoju wogule nie było dla mnie miejsca w hotelu .ta pani postanowiła umieścić mnie z pijakiem w jednym pokoju .I tak zrobiła .Uw pijaczek najpierw opowiedział mnie swoje przeżycia z jego dwiema żonami co mnie naprawdę nie interesowało .Postanowiłam pójść do łazienki i się umyć gdy wyszłam na stole stała moja oranżada wzięłam łyka i o mało nie udusiłam się dowcipniś wlał nie alkoholu do mojego picia ,jak zobaczył że się duszę i zaczynam krzyczeć uciekł z pokoju .Ja się wystraszyłam złapałam swoje rzeczy i wybiegłam na korytarz .Powiedziano że ja jestem pijana i że się awanturuje nie wiadomo co .Wymusiła na szanownych osobach odpowiedzialnych za wycieczkę o samodzielny pokój .Który po wielkiej awanturze dostałam .Wpakowałam wszystkie swoje rzeczy do pokoju zamkłam pokój i poszłam na miasto zeby się trochę uspokoić i coś zjeść .Spać mnie się tego wieczoru zupełnie odechciało .Mam astmę i tarczyce i niski cukier na to wszystko biorę leki .Owszem mogę wypić drinka lub kieliszek wina ale to musi być słabe i w niewielkich ilościach a to co zafundował mnie ten osobnik to mało mnie nie udusiło .A cała wycieczka na drugi dzień się do mnie wogóle nie odzywała .Ja ledwo zbyłam bolała mnie głowa .Do powrotu do domu nikt się do mnie nie odezwał bo nagle z grona przyjaciół nie zostało nic .Po powrocie jeszcze miano do mnie pretensje o zrobienie awantury .Pani obecna prezes jeszcze naopowiadała w między czasie ze dała mnie pieniądze na drobne wydatki co było kompletną bzdurą .Gdy to próbował wyjaśnić na walnym mało nas mnie i męża nie pobito .Ale jeszcze w między czasie obecna pani prezes wszystkim co cokolwiek robili w klubie płaciła alkoholem jak się jej spytałam co ten alkohol robi w biurku powiedziała ze to nie moja sprawa i zabrała mnie klucze od biurka .Po walnym zebraniu z którego wyszłam po miesiącu dostałam pismo listem poleconym ze ja i mój mąż jesteśmy dyscyplinarnie usunięci z klubu za niepłacenie składek z [których byliśmy zwolnieni] i wulgarne odzywanie się .Dałam sobie spokój z klubem odpuściłem sobie chodzenie i płaszczenie się przed ludźmi bezczelnymi i podłymi .Niestety Ja pieniędzy niema i nimi nie szastam ,a obecna pani prezes ma pieniądze i płaci alkoholem za prace .Ale jak ostatnio zobaczyłam w internecie stronę tego klubu to o'mało mnie szlak nie trafił .Takie farmazony tam opisują że się płakać chce.Były czasy kiedy do klubu należały osoby co naprawdę dużo wiedziały o ptakach i umiały to przekazać ale to co się tam dzieje obecnie to wstyd .Czy naprawdę Morze tak być żeby wpisywać takie głupoty i jeszcze to umieszczać na publicznych miejscach .Takie rzeczy powinny być kontrolowane przez federacje i powinno to być zakazane wypisywanie takich głupot .Organizowanie szkoleń aby można było potem pracować w sklepie Zoologicznym .Obleciałam kilka sklepów w Warszawie wszyscy wybałuszali na mnie oczy i niedowierzająco czytali to co im pokazywałam zrobiłam wydruk tej strony .Totalna kompromitacja .No rozpisałam się .Jak ktoś będzie chciał do mnie napisać to czekam .moje GG 7029924