Powered By Blogger

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Mój 13 Grudnia 1981 rok.

13 Grudnia 1981 rok.
Pamiętają wszyscy Polacy, którzy przeżyli dzień będą to pamiętać do końca życia. To był dla większości Polaków dnień pełen niepewności i obaw.
A Mój 13 Grudnia 1981 Rok.
Stan Wojenny. Byłam w domu z dzieckiem 1rok i 3 miesiące. Dziecko spało w łóżeczku ja oglądałam film w TV kino nocne. Nagle film przerwano i niespodziewanie skończył się program w TV. Wyłączyłam telewizor i nagle usłyszałam za oknem dziwne dźwięki. Mieszkałam przy ruchliwej ulicy, dźwięk był jakiś dziwny. Podeszłam do okna, to co zobaczyłam. Za oknem na torach tramwajowych stał czołg a jego lufa była skierowana w stronę mojego bloku. Ponieważ było to 2 piętro w starym budownictwie, zobaczyłam lufę skierowaną pod mój balkon. Na czołgu siedział żołnierz w wieżyczce i patrzył przez lornetkę w nasz blok. Stałam dobrą chwilę sparaliżowana strachem. Dopiero płacz dziecka wyrwał mnie z odrętwienia. Podeszłam do łóżeczka i wzięłam dziecko na ręce. Przytuliłam dziecko. Wiedziałam od dawna strajki w pracy ciągła niepewność co będzie, ale że Stan Wojenny tego się nie spodziewałam. Była niedziela słońce świeciło mróz śnieg na ulicach. A za oknem na ulicy czołgi i żołnierze marzli przy koksownikach cały dzień na mrozie. Całą niedzielę przesiedziałam w domu. Telewizja nie działała poza krótkimi wiadomościami za każdym razem jakiś spiker w mundurze wojskowym, powtarzał komunikat Stan Wojenny ogłoszony dla bezpieczeństwa kraju. W RADIO to samo poważna muzyka i komunikaty takie same jak w TV. Telefony głuche nigdzie się nie można było dodzwonić. Mimo że za oknem po ulicach spacerowali ludzie, tego dnia nie wyszłam z domu. Mnie odeszła ochota na spacer. Bałam się o dziecko niepewne jutro, jak potoczą się losy naszego kraju. Jak będziemy żyć miałam maleńkie dziecko. I ogarniał mnie strach o dziecko, to jak będziemy teraz żyli. Przesiedziałam cały dzień w domu. Trochę sobie popłakałam. Tak minął mnie pierwszy dzień stanu wojennego.

Brak komentarzy: